1 listopada czyli Dzień Wszystkich Świętych w Gdańsku

•1 listopad, 2009 • Dodaj komentarz

1 listopada jest świętem, które w polskiej tradycji traktowane jest bardzo wyjątkowo. Nie towarzyszy mu taka zabawa i huczne obchody, które znamy z obrazków ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. U nas w kraju Halloween jest źle przyjmowane przez społeczeństwo głównie to starsze – myślę, że dobrze iż tak się dzieje.
Dzień Wszystkich Świętych jest wyjątkowym dniem, w którym odwiedzamy groby naszych bliskich oraz nieznajomych nam osób. Każdego roku między 30 października a 3-4 listopada w dużych alejach i małych alejkach cmentarnych można spotkać prawdziwe tłumy osób, które samotnie lub też z całymi rodzinami oddają hołd tym wszystkim, których już nie ma przy naszym boku, ale z którymi jeszcze się kiedyś zobaczymy.
W dniu 1 listopada wokół cmentarzy tętni prawdziwe wielkomiejskie życie – brak jest miejsc parkingowych, są liczne stragany z kwiatami i zniczami, swoje punkty otwiera mała gastronomia, proponując ciepłe przekąski oraz słodycze. W specjalnie ustawionych miejscach można zostawić księdzu kartkę z wypominkami, które czytane są od samego rana do późnego wieczora. Ilość nazwisk wymienianych przez kapłana często mnie przerażała, jako małego chłopca. Teraz do mnie dociera ile już osób nie ma wokół nas.
Na cmentarzach i wokół nich nie braknie licznych kwestujących osób, które zbierają pieniądze na odnawianie nagrobków wybitnych mieszkańców Gdańska lub też, aby nie zabrakło chleba dla dzieci. Nie brakuje również naciągaczy, którzy udają jedynie osoby ciężko chore i cierpiące a w rzeczywistości są zupełnie innymi osobami niż te, za które się podają.
1 listopada jest to magiczny dzień – wieczorem miejsce, które jest niebezpieczne oraz źle odbierane przez zwykłego śmiertelnika przyciąga, emanuje z niego jakaś niezwykła i tajemnicza moc, która przyciąga, wręcz zachęca do odwiedzin i podziwiania niesamowitej gry świateł i cieni.
Obok wielkich nekropolii z tysiącami grobów nie można zapominać o setkach a nawet tysiącach bezimiennych krzyży przydrożnych, które są symbolem wielkich rodzinnych tragedii.
Krzyże przydrożne to nie tylko pamięć o bliskich. To również przestroga dla podróżników, którzy często zapominają, że nie są sami na drodze, lub też zapominają, że nie jadą sami samochodem. Widząc taki symbol noga sama przestaje wciskać pedał gazu.
Znicze można spotkać nad brzegami kanałów, jezior i rzek. Są to miejsca szczególne. Podobno najgorsza śmierć jest w ogniu i w wodzie.
Pamiętajmy o tych wszystkich miejscach oraz o osobach, które kryją się pod imieniem i nazwiskiem umieszczonym na płycie nagrobnej, krzyży lub tabliczce na przydrożnym drzewie.
Pamiętajmy również o gdańskich cmentarzach, których już nie ma – aby pamięć o nich nie umarła.
.
1 listopada 2009 roku odwiedziłem z aparatem największy cmentarz w Gdańsku i jeden z największych cmentarzy w Polsce – Cmentarz Łostowicki. Zajmuje on powierzchnię ponad 50 hektarów i jest ciągle rozbudowywany.
Cmentarzem, który odwiedziłem wieczorem i z którego można oglądać zdjęcia nocne był cmentarz w Gdańsku-Sobieszewie przy ul.Turystycznej.
Krzyże przydrożne pochodzą z ulicy Sobieszewskiej łączącej Wyspę Sobieszewską z krajową „7”.
Zapraszam do galerii…

Prawdziwy ratowniczy ślub czyli Piotr i Małgorzata powiedzieli sobie sakramentalne “TAK”…

•24 październik, 2009 • Dodaj komentarz

W deszczową sobotę 24 października 2009 roku w Kościele parafialnym pw. św.Walentego w Gdańsku Matarni sakramentalne “TAK” w obecności Boga, rodzin, przyjaciół i znajomych powiedzieli sobie Piotr Depka Prądzinski i Małgorzata Miłosz.
Piotr i Gosia są mi znani już ładnych kilkanaście lat =). Oboje związani są w wiekszym i mniejszym stopniu ze środowiskiem ratowniczym Trójmiasta. W końcu połączyła ich nie tylko pasja ale również i miłość.
Uroczystość była cudowna. Mały kościół wypełniony ludźmi. Kiedy wychodzili ze świątyni zagrały nie tylko organy i kościelne dzwony. Trzy karetki: z pogotowia ratunkowego w Gdańsku, Samodzielnej Kolumny Transportu Sanitarnego w Gdańsku oraz Stowarzyszenia Na Rzecz Ratownictwa “ADIUTARE” nowożeńców powitały głośnym dźwiękiem syren i klaksonów. Następnie czas przyszedł na życzenia składane przez wszystkich zebranych. Ciekawym elementem była brama wykonana przez trzy karetki. Świadek stanął na wysokości zadania i wykupił przejazd. Poszło mu tak dobrze, że zespoły ratunkowe wzięły limuzynę młodych między siebie i w głośnej paradzie odprowadziły ich do obwodnicy Trójmiasta. To niecodzienne zjawisko obserwowali z zainteresowaniem ludzie stojący na przystankach… Był to prawdziwy ratowniczy ślub pełen atrakcji.
Zapraszam do galerii poniżej…
.
Piotrku, Gosiu! Składam Wam najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia oraz wszelkiej pomyślności na nowej drodze życia! =)
.