Jeden z najważniejszych sakramentów świętych czyli Pierwsza Komunia Św. – Parafia pw. MB Saletyńskiej w Gdańsku-Sobieszewie..

•21 maja 2017 • Dodaj komentarz

W niedzielę 21 maja 2017 roku ponad 50 dzieci – młodych parafian, parafii pw. MB Saletyńskiej w Gdańsku-Sobieszewie przyjęło jeden z najważniejszych sakramentów świętych. Pierwsza Komunia Święta powinna być najważniejszym „dniem wiary”, w której młody wierny świadomie przyjmuje pierwszy raz Eucharystię, czyli zgodnie z wyznawaną przez siebie wiarą prawdziwe ciało i krew Chrystusa pod postacią chleba i w przypadku Sobieszewskiej parafii tym dniem była. Do tego wyjątkowego dnia dzieci przygotowywały się wraz z rodzicami, katechetami i bliskimi przez cały rok…

Sama uroczystość w tak małych społecznościach jakimi są mieszkańcy Wyspy Sobieszewskiej oraz Wiślinki była bardzo uroczysta i co najważniejsze – skromna.
Nie było przepychu i zazdrości a jedynie radość i wiara. Księża wraz z nauczycielami oraz oczywiście proboszczem parafii pw. MB Saletyńskiej, ks. Maciejem Kucharzykiem MS na czele stworzyli prawdziwą jedność z dziećmi i rodzicami.
Pierwszy raz widziałem podczas uroczystości Pierwszej Komunii Św. aby ksiądz proboszcz wyjął gitarę i zaczął śpiewać przebój Arki Noego wraz z dziećmi. Same mamy zrobiły niespodziankę swoim pociechom i zaśpiewały dla swoich dzieci jedną z pieśni.
Była to wyjątkowa uroczystość w niezwykłym miejscu – Sanktuarium Maryjnym, w jednej z piękniejszych części Gdańska – o pogodzie nie będę wspominał, bo ta była wspaniała…

Poniżej przedstawiam tylko niewielki wycinek, 137 zdjęć z ponad 1500 wykonanych podczas uroczystości. Wystarczy kliknąć TUTAJ lub na jedno ze zdjęć poniżej…


Biała Góra, Kwidzyn, Sztum i Malbork czyli Patriotyczna objazdówka po Żuławach…

•3 maja 2017 • Dodaj komentarz

3 maja 2017 roku wybrałem się w planowaną od dawna wyprawę (FotoTrip) w kierunku Kwidzyna. Miasto to od zawsze pokonywałem jedynie w relacjach tranzytowych bez możliwości zatrzymania się tam nawet na przysłowiowe 5 minut.
Obok Kwidzyna postanowiłem po drodze zahaczyć o śluzę w Białej Górze, przejechać drogą wzdłuż wałów wiślanych, a następnie wracając wstąpić do Sztumu i Malborka.
Pogoda na szczęście sprzyjała mojej wyprawie gdyż było bardzo ciepło i słonecznie.

Biała Góra to niewielka miejscowość położona w powiecie sztumskim. Obok kilkunastu bardzo malowniczych drewnianych i ceglanych domów znajduje się tam jedna z większych śluz zabezpieczających Żuławy Wielkie przed powodzią występującą ze strony Wisły.
Śluza w Białej Górze oddziela Wisłę od Nogatu. Dodatkowo znajduje się tam Wielki Upust odprowadzający wody Liwy do Nogatu. W ramach Pętli Żuławskiej można korzystać z pięknej przystani wodnej z pełną infrastrukturą gdzie m.in. są do wypożyczenia kajaki.
Tuż obok mostu obrotowego nad śluzą znajduje się tablica drogowa informująca, że 3 km dalej znajduje się PiekłoMiejscowość Piekło, której tym razem nie udało mi się odwiedzić.

Z Białej Góry drogą nr 605 przez Rudniki, Jarzębinę i Janowo można dotrzeć do Kwidzyna. Po drodze nie brakuje malowniczych żuławskich widoków. Można też wjechać na wał nad Wisłą i spojrzeć na zamek w Gniewie, który majestatycznie góruje nad okolicą.

Kwidzyn jako miasto trochę mnie rozczarował. Niestety nie jest to miejsce przygotowane infrastrukturalne przygotowane na turystykę. Obok zamku, pięknej katedry nie ma tam nic. Nie udało się znaleźć Informacji Turystycznej, budynki godne uwagi są rozrzucone po mieście, a samo miasto wydawało się wymarłe.
Po złapaniu kilku widoków i odwiedzeniu lodziarni przy miejskim deptaku nie udało się niczego ciekawego zobaczyć.
Dodam tylko, że sam zamek ciekawie wygląda tylko na zdjęciach. Od środka niczym „nie powala”.

Sztum był jednym z przedostatnich przystanków patriotycznego wypadu na Żuławy/Kociewie. Miasteczko jest bardzo małe i podobnie jak Kwidzyn, posiada tylko 3-4 charakterystyczne miejsca godne uwagi. Nic nadzwyczajnego.
Zamek w Sztumie to niezagospodarowana ruina. „Rynek”, w którym tkwi potencjał widać przechodzi jakąś rewitalizację. W Sztumie warto zajrzeć też do restauracji Sztum, ale uwaga – przed wizytą polecam wejść na ich stronę na Facebook’u gdyż  może nie być wolnych miejsc (były tam Kuchenne Rewolucje).

Malbork, w którym miałem zatrzymać się na dłużej zobaczyłem tylko z daleka. Udało się na szczęście zrobić zdjęcie chyba najbardziej charakterystycznego widoku na miasto i zamek.

Zdjęcia z wypadu można zobaczyć TUTAJ lub tradycyjne po kliknięciu w jedno ze zdjęć poniżej…

Dyplom Aleksandry Raczyńskiej czyli Chór Music Everywhere w akcji…

•25 kwietnia 2017 • Dodaj komentarz

Wieczorem 25 kwietnia 2017 roku w sali koncertowej Akademii Muzycznej im S.Moniuszki w Gdańsku zaprezentował się przed publicznością Chór Music Everywhere. Z kilku powodów był to bardzo wyjątkowy koncert. Grono odbiorców było bardzo kameralne, dyrygentem nie była Pani Beata Śnieg tylko Aleksandra Raczyńska, która w ten sposób „śpiewająco” zaliczała swój dyplom kończący 5-cio letni okres edukacji. Dyplom podzielony był na kilka części a Pani Aleksandra Raczyńska nie tylko musiała wykazać się dyrygenturą ale również i… śpiewem.
Kilka zdjęć z tego niecodziennego wydarzenia przedstawiam TUTAJ. Szerszą fotograficzną relację można też zobaczyć po kliknięciu w jedno ze zdjęć poniżej…


Nowy Staw czyli Małe miasteczko na żuławskiej prowincji…

•23 kwietnia 2017 • Dodaj komentarz

Niedziela 23 kwietnia 2017 roku upłynęła pod hasłem „Żuławski Fototrip”.
Dzięki zaproszeniu Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy” mogłem wybrać się do miejscowości Nowy Staw – małego i bardzo ciekawego miasteczka na Żuławach Wielkich.

Pogoda zapowiadała się fantastyczna. Do Nowego Stawu udałem się jedną z DK wiodących przez Orłowo. W miejscowości Orłowo polecam dom (nr 19), który jest przykładem typowej wiejskiej architektury.
Nie sposób było nie zatrzymać się aby nie uwiecznić tego domostwa.
Spacer po Nowym Stawie wraz z przewodnikiem organizowało Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Nowego Stawu.
Przewodnikiem po Nowym Stawie był Pan Bernard Jesionowski, który dosłownie tryskał wiedzą o tym malowniczy miasteczku.
Pogoda na samym początku zapowiadała się wspaniała – jak zawsze była gwarantowana przez Panią Prezes SKŻMartę Antoninę Łobocką. Niestety tym razem poszło coś nie tak – malownicze białe chmury zamieniły się w szarą masę, z której zaczął kropić deszcz. Nie przeszkadzało to jednak w przywitaniu wszystkich zebranych uczestników.
Po bardzo słodkim powitaniu (dosłownie słodkim) udaliśmy się w podróż po Nowym Stawie
Na trasie nie mogło zabraknąć bardzo charakterystycznych dla tego miejsca budowli – była więc słodownia, dawna cukrownia i mniejsze oraz większe budynki mieszkalne z bardzo urokliwymi detalami architektonicznymi oraz Kolegiata Żuławska.
Deszcz, który nie odpuszczał od samego początku, w połączeniu z wiatrem nie zniechęcał na szczęście uczestników wędrówki, którzy byli głodni wiedzy i ciekawostek o Nowym Stawie.
W nowostawskim „Ołówku” jak na każdej wycieczce zorganizowany był quiz wiedzy o prezentowanym mieście.
To jednak nie był koniec. „Wisienką na torcie” była możliwość wejścia do wieży ciśnień, która jest jednym z budynków górujących nad miasteczkiem.
Wieży ciśnień w Nowym Stawie pilnuje nie byle kto – bo bardzo uśmiechnięty „Żuławski Wodecki”, dzięki któremu można było wykonać kilka zdjęć okolicy z wysokości prawie 38 metrów. Jak na Żuławy to bardzo wysoko.

Więcej o samej wycieczce będzie można przeczytać na stronie Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”. Ja tradycyjnie przedstawiam zdjęcia z wycieczki, które można zobaczyć TUTAJ lub po kliknięciu na któreś ze zdjęć poniżej.

Wiosna na Żuławach Gdańskich…

•20 kwietnia 2017 • Dodaj komentarz

20 kwietnia 2017 roku w końcu na chwilę zrobiło się ciepło i przyjemnie. Był to znak, że należy ruszyć z aparatem na Żuławy Gdańskie w poszukiwaniu oznak wiosny.
Miejscem do poszukiwań był Kiezmark, a dokładnie tereny zalewowe Wisły. Odwiedziłem też przejazdem jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc czyli dom podcieniowy w miejscowości Trutnowy.
Poniżej przedstawiam kilka zdjęć wykonanych podczas pierwszego, wiosennego fototripu po Żuławach

Tradycyjnie więcej zdjęć można zobaczyć TUTAJ lub po kliknięciu w zdjęcia poniżej…

Urodzony 29 lutego czyli Impreza urodzinowa Marcina…

•26 lutego 2017 • Dodaj komentarz

Sobotni wieczór, 25 lutego 2017 roku. Już tradycyjnie jako gość i prywatny fotograf rodzinny miałem okazję być w jednym z mieszkań na gdańskiej Zaspie gdzie kolejne urodziny świętował Marcin
Niestety (albo i nie) Marcin urodził się 29 lutego więc urodziny świętuje raz na cztery lata. Z uwagi, że w tym roku miesiąc luty ma 28 dni urodziny zostały wyprawione właśnie 25 lutego.
Na imprezie w małym, skromnym ale bardzo ciepłym mieszkaniu spotkali się wszyscy bliscy znajomi i przyjaciele Marcina i Biancy.
Z przykrością stwierdzam, że trochę się starzejemy, mało kto może zostać do późnych godzin nocnych z uwagi na obowiązki rodzicielskie i chyba już też wiek… =P
Tak czy inaczej, impreza urodzinowa była bardzo udana i nie mogło zabraknąć oczywiście wspólnego pamiątkowego zdjęcia…

Marcinie, raz jeszcze dziękuję za pamięć i zaproszenie na Twoje urodziny. A w ramach dodatkowego prezentu urodzinowego garść wspomnień z wczorajszej nocy urodzinowej…

Galeria ze zdjęciami dostępna jest TUTAJ lub po kliknięciu na jedno ze zdjęć poniżej…

Marcin i Monika powiedzieli wzajemne „TAK czyli Mała refleksja podczas ślubu…

•25 lutego 2017 • Dodaj komentarz

W piękną, słoneczną ale zimną sobotę, 25 lutego 2017 roku w Kościele pw. MB Królowej Różańca w Przywidzu (woj. pomorskie) odbyła się uroczystość zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy Marcinem i Moniką.
Dla tych dwojga młodych i bardzo dobrych ludzi swatem był ksiądz – znajomy Moniki i Marcina. Mam nadzieję, że jego dobra ręka oraz wsparcie „z Góry” doprowadziły nie dość, że do ślubu to dodatkowo w późniejszym ich wspólnym życiu. Sama ceremonia była skromna przez to oczywiście urocza i oddawała charaktery Moniki i Marcina. Odśpiewana piękna pieśń „Ave Maria”, fantastyczne kazanie, uśmiechy gości dodatkowo dodawały lekkości całej uroczystości. Marcin i Monika również sprawiali wrażenie zrelaksowanych i zdecydowanie – bardzo szczęśliwych.
Podczas ceremonii udało mi się wykonać kilka pamiątkowych zdjęć – takich „na szybko”, bez zbędnej obróbki, kadrowania i wydziwiania – nie takie było moje zadanie.
Cieszę się, że Monika z Marcinem są już rodziną. Wierzę, że będzie im się wszystko układało po ich myśli…

Zdjęcia ze ślubu znajdują się TUTAJ wystarczy kliknąć w wyraz lub jedno ze zdjęć poniżej.
Tekst napisany „kursywą” można opuścić jak kogoś nie interesują tajniki ubioru i zachowania podczas wykonywania zleceń foto…

Tutaj temat ceremonii zamykam, ale podzielę się jedną z refleksji. Niestety ten dość przykry widok jest coraz częstszy – zarówno podczas ślubów jak i chrzcin i innych uroczystościn. Jeśli ktoś nie chce tego czytać – nie musi. Streszczeniem całego tekstu mogą być dwa wyrazy – „DRESS CODE”.  

 

W tekście poniżej mowa jest o dostosowaniu ubioru do realizacji danego zlecenia czyli jak się ubierać a raczej jak się NIE UBIERAĆ realizując zlecenia foto. Pragnę dodać, że nie chcę nikogo urazić – szanuję każdego – ale jeśli o czymś się zapomina to należy o tym przypominać.
Ceremonia Marcina i Moniki był to kolejny już ślub, który widziałem, a podczas którego obecny był fotograf (w tym wypadku  była to Pani), którego strój nie był dostosowany do charakteru miejsca i czasu. Pani postanowiła ubrać się na uroczystość ślubną w bluzę „dresową” z kapturem w kolorze granatowym, spodnie dżinsowe oraz wysokie kozaczki z jakimiś metalowymi elementami. Domyślam się, że może być komuś zimno (mamy w końcu zimowy miesiąc), dobrze, może ktoś „jest artystą”, może ktoś chce być wygodnie ubrany, ale jednak są okoliczności podczas których trzeba godnie wyglądać i wmieszać się w tłum.
Nie pomagają też krzykliwe stroje (widziałem już Panią ubraną w mega czerwoną garsonkę) lub też nie można ubierać się jak „panna młoda” (biały strój).
Raz na pogrzebie pewien fotoreporter miał na sobie polarowe spodnie trekkingowe, kapelusz wojskowy i szarą i brudną bluzę polarową. Pewne ekipy publicznej telewizji też pozostawiają wiele do życzenia – zachowują się głośno, posiadają znoszone spodnie, rozchodzone buty i kurtki skórzane lub dżinsowe rodem z tak 80-tych XX wieku. Raz na ślubie i weselu spotkałem się z fotografem, który obraził się na część gości i ich nie fotografował – posiadali własny aparat, więc już zdjęć nie mieli wykonywanych – jakieś nieporozumienie i dramat.

To tylko niektóre z przykładów – boli najbardziej to, że trzy z powyższych przykładów dotyczą uroczystości moich znajomych. W ramach przypomnienia pragnę podzielić się informacjami, którzy powtarzali mi i powtarzają moi mentorzy zajmujący się fotografią – reporterską i ślubną. Poniższe informacje też są dostępne na kursach fotografowania i filmowania w Kościołach i podczas uroczystości kościelnych. Takie „proste zasady” to też nawyki, które powinno wynosić się od małego z domu.

Osoba wykonująca serwis fotograficzny powinna być ubrana godnie, w taki sposób aby móc wmieszać się w tłum, nie rzucać się w oczy. Ubiór nie powinien gorszyć osób uczestniczących w uroczystości (mowa o parze młodej, gościach i celebransie), powinien być dostosowany do charakteru uroczystości – być czysty, schludny, elegancki i stonowany. Jednocześnie należy pamiętać aby był on wygodny i umożliwiający wykonywanie swobodnych ruchów.
Obuwie powinno być czyste i wygodne, ale należy pamiętać aby umożliwiało dyskretne poruszanie się po kościele dlatego też nie są wskazane buty na obcasie lub podkute jakimiś metalowymi elementami.
Nasze zachowanie powinno być „ciche” – telefony wyciszone, „beep” potwierdzający złapaną ostrość AF wyłączony a jeśli nasza puszka pozwala na „tłumienie dźwięków migawki” to powinniśmy z tej funkcji korzystać.
Jeśli nie mamy dwóch puszek z podpiętymi dwoma różnymi obiektywami to pamiętajmy aby wymiana i podpięcie szkieł było szybkie i sprawne. Futerały na obiektywy powinny też być wyciszone – stale otwierane rzepy mogą zakłócać ceremonię.
Polecam w przypadku długich zleceń posiadać w samochodzie awaryjnie dodatkową koszulę, spodnie lub buty – wypadki chodzą po ludziach, pot pojawia się podczas gorących dni lub „trudnych i nerwowych zleceń”. Głupio chodzić z poplamioną koszulą, kałużami pod pachami lub samo dyskomfortowe uczucie może nas ograniczać w pracy.
Palenie papierosów lub zjedzenie sosu czosnkowego w kebabie przed samym wejściem do budynku kościoła nie jest wskazane (tym bardziej palenie papierosów w ramach „szybkich zaciągnięć akademickich”). Pamiętajmy, że jeśli już nas nie widać lub nie słychać to nie oznacza, że nas nie czuć. Więc ani brzydki zapach nie będzie naszym sprzymierzeńcem jak też krzykliwe perfumy, na które ktoś może być uczulony. Spotykamy się w końcu z ludźmi, których nie znamy.
Na samym końcu dodam, że ważny jest dobry kontakt z osobami, które wynajmują fotografa jak też z celebransem i gośćmi. Z księdzem prowadzącym ceremonię wypada się przywitać, wypada się przedstawić, pokazać uprawnienia umożliwiające wykonywanie zdjęć w kościele (lub przynajmniej posiadaną w danym temacie wiedzę) oraz ustalić szczegóły ustawienia młodych podczas najważniejszych chwil.
Polecam zrobić rozpoznanie w budynku kościoła i jego najbliższym otoczeniu, aby nic nas nie zaskoczyło, a pułapek jest wiele – od skrzypiącej pogody po niedostateczne oświetlenie.
Wypada porozmawiać wcześniej z młodymi aby uczulili gości, którzy pałają się fotografią by nie przeszkadzali podczas wykonywania zdjęć. W ramach dobrego kontaktu pamiętajmy też o samych gościach ślubnych i weselnych. Grzegorz Mehring (m.in. serwis Gdańsk.pl), Sławomir Panek (Fotogrupa.pl) czy też Maciej Kosycarz (KFP.pl), to tylko niektórzy z tych fotografów utrzymujących fantastyczne kontakty interpersonalne z osobami, którym wykonują zdjęcia.
Krótki uśmiech, krótka rozmowa, kiwnięcie głową w ramach podziękowania za możliwość wykonania zdjęcia, poproszenie o możliwość wykonania zdjęcia lub też na sali weselnej bliższe zapoznanie się z gośćmi – to wszystko ułatwia i rozluźnia atmosferę. Pokazuje, że fotograf to też człowiek a nie maszynka do robienia pieniędzy.

Dodam, że warto pamiętać, że te 2000-4000 PLN to tylko dodatek do pasji jaką się wykonuje, pasji którą jest fotografia. Jeśli o tym zaczynamy zapominać albo nie chce ktoś zainwestować 500PLN w odpowiednie ubranie by elegancko wyglądać – to już najwyższy czas aby zmienić zajęcie i zrobić miejsce innym…

Na rynku pojawia się coraz więcej „osób robiących zdjęcia” jednak zasada, którą zacytuję jest jak najbardziej aktualna: „Najniższa cena nie zawsze idzie w parze z pełną satysfakcją i zadowoleniem”…