Trutnowy, dom podcieniowy, nocne niebo i gwiazdy czyli Bliskie spotkania 3-go stopnia…

Cel był jeden – wykonać zdjęcie konkursowe przedstawiające „Moją żuławską wieś”. Takie ciekawe zadanie-wyzwanie przygotowało Stowarzyszenie Kochamy Żuławy.

Moim wyjątkowym żuławskim miejscem, „Moją żuławską wsią” jest miejscowość Trutnowy. To tam rozpocząłem moją fotograficzną przygodę z Żuławami. Dom podcieniowy w Trutnowych to jeden z żuławskich symboli – przynajmniej ja tak uważam.
Miejsce więc wybrałem dość szybko. Należało odpowiednio je przedstawić, w dość nietypowy sposób. Zdjęcie miała oceniać komisja konkursowa, więc wchodziła tylko niebanalna fotografia, porywająca, przedstawiająca emocje i wykonana zgodnie z kanonem sztuki, bez zbędnej obróbki cyfrowej… Poprzeczkę postawiłem sobie wysoko.
Chwila mojego namysłu i wpadł mi pomysł aby do zdjęcia wprowadzić element astrofotografii… Przedstawić dom podcieniowy w Trutnowych pod gwiazdami.
Oczywiście łatwiej to postanowić niż wykonać. Prognoza pogody nie rozpieszczała. 100% zachmurzenie nieba, ciągle występująca niska podstawa chmur i deszcz starannie utrudniły to zadanie. Termin zgłoszeń zdjęć oczywiście upływał.
Każdego dnia sprawdzałem prognozę pogody i… w końcu 15 lutego 2015 roku pojawiło się pierwsze okienko pogodowe. Postanowiłem zaryzykować i udałem się po godzinie 21:00 pod dom podcieniowy razem z przyjaciółmi. Niestety, ilość lamp ulicznych na miejscu zweryfikowały plany z możliwościami.
Frontalne wykonanie zdjęcia odpadło. Postanowiłem wykonać zdjęcie z prawej flanki. Pierwsza próba była prawie udana jednak zawiódł posiadany ekwipunek. Bez cieplejszej odzieży nie mogłem wytrzymać. Przy bezchmurnym niebie temperatura otoczenia mocno spadła. Wykonałem więc rozpoznanie na miejscu i postanowiłem raz jeszcze zaryzykować.
Kolejnej nocy wykonanie zdjęcia było niemożliwe – ponownie pojawiło się zachmurzenie.
Trzeciej nocy tj. 17 lutego 2015 roku ruszyłem do fotograficznego ataku.
Na miejscu pod domem podcieniowym pojawiłem się około godziny 20:30. Uzbrojony w statyw, aparat, dwie latarki i termos z herbatą miętową ustawiłem sprzęt po prawej stronie domu. Wykonałem kilka pierwszych zdjęć. Następnie przestawiałem statyw z aparatem w różne miejsca, ustawiałem parametry zdjęcia i dokonywałem zapisu. Wszystko popijając gorącą miętową herbatę…
Nagle z domu położonego obok wyłoniła się postać z latarką czołową na głowie i długim przedmiotem w trzymanym w dłoni. Było to spotkanie 3-go stopnia z miejscowym autochtonem.
Pojawił się nagły grad pytań o celowość mojej obecności w tym miejscu o godzinie 22:30… =)
Z tłumaczeń mieszkańca wynikało iż zostałem wzięty za… złodzieja (raczej nowoczesnego gdyż posiadającego aparat, latarkę i termos z herbatą). Tłumaczenie, że celem pobytu jest wykonanie zdjęcia w pierwszej chwili nie dały wiary, gdyż za domem trudno było dostrzec owy termos z herbatą… Po okazaniu zdjęć, wylegitymowaniu się i wyjaśnieniu, że dla mnie miejsce rozstawienia aparatu to jest nieużytek a nie jest ogród mogłem wrócić do dalszej pracy.
Pod koniec pobytu udało się odpowiednio wykadrować dom tak aby pokazać jego charakterystyczną bryłę oraz odpowiednio ująć gwiazdy na niebie i gwiazdy na ziemi (wierzby)…
Koło godziny 23:30 nocny plener fotograficzny został zakończony a ja ze zdjęciami, ciekawymi wspomnieniami i bagażem nowych doświadczeń mogłem wrócić do domu… Po kilkunastu dniach zdjęcie zostało wysłane na konkurs. Reszta zależała już tylko od szczęścia i komisji…

Zdjęcie pod tytułem „Podcień pod gwiazdami” zajęło I miejsce, choć podobno było ciężko aby je otrzymać…

~ - autor: chosse w dniu 17 Luty 2015.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: